


|
Prowansja

Prowansja, to dla niektórych jeden z regionów we Francji, a dla
innych Kraina Marzeń. Nie wiadomo dlaczego, wiele osób, które
pierwszy raz zobaczyły uroki Prowansji, poczuły w nozdrzach jej
woń, wychyliły lampkę wina, odwiedziły słynne targi prowansalskie
zakochały się w niej i nawet postanowiły zamieszkać na stałe, jak to
uczynił autor książki „Rok w Prowansji” Peter Mayle. Tych, którzy
nie mogą już dziś tam pojechać, zachęcamy do sympatycznej lektury
wielu innych pozycji tego autora. Zapewniamy, że na szare
jesienno-zimowe wieczory będzie doskonałą lekturą (zwłaszcza z
lampka wina z Prowansji lub doliny Rodanu)
i znacznie łatwiej minie czas oczekiwania na pierwsze promienie
wiosny a potem … może wakacje w Prowansji?

Prowansja to kraina ziołami słynąca. Nikogo nie zdziwi ich obecność
w każdym z dań prowansalskich, w chlebie, w oliwkach, deserach,
i napojach . Spacerując wśród kamiennych wiosek, pamiętających
zamierzchłe czasy, mijamy w rowach tymianki, na rabatach lawendę,
obok drogi dorodne krzaki rozmarynu, lebiodkę.
Na stole w każdej restauracji czy bistro nasze potrawy wzbogacą
świeże gałązki mięty, bazylii, cząber tak obficie dodawany do
wszelkiego mięsiwa oraz szałwia. Bez wrażliwego „nosa” nie
wyruszajcie na podbój Prowansji.

Kilka dodatkowych słów należy się jednemu z symboli Prowansji
–lawendzie.
Jej uprawy dominujące charakterystycznym zapachem pod rozgrzanym
słońcem Prowansji przed okresem zbiorów porażają wręcz urokliwym
fioletem, czasem wydaje się, że zbiór lawendy w Prowansji przypomina
polskie żniwa, może tylko bardziej pachnące i tradycyjne, jak
dawniej.
Lawenda towarzyszy Prowansalczykom w życiu codziennym zarówno
na zastawach stołowych, jako dekoracja, olejki, herbatki, przepyszne
lody lawendowe, woreczki przeciw molom, perfumy i tysiąc innych
przeznaczeń, o których nie sposób napisać.

Podróżując po Prowansji, nie sposób
nie zajrzeć do małej miejscowości nad którą dominują resztki pałacu
papieskiego- letniej rezydencji Papieży z Avignonu, Chateau- który
lata świetności ma już za sobą ale bardzo często pojawia się na
etykietach słynnych win Chateauneuf du Pape pozwoli zakochanym w
urokach Prowansji podziwiać grę kolorów zachodzącego słońca
rozległej doliny Rodanu, niekończące się uprawy winnic popijając po
spacerze na zamek lampkę wina pod rozłożystym platanem w samym sercu
miejscowości.
Ale jest taki jeden dzień w roku,
kiedy najlepsze wina Chateauneuf du Pape wędrują do kieliszków
turystów, mieszkańców i przyjaciół, wraca duch tamtej epoki, wkracza
orszak papieski i zapominamy o tym,
że jesteśmy w XXI w. – czas płynie wolniej, inaczej wszystko
smakuje, zmysły się budzą i znów wiemy, dlaczego kochamy Prowansję.

Francja to ogromny kraj i trudno
zobaczyć wszystkie jego atrakcje,
ale będąc w Prowansji dłużej, warto zrobić mały „wypad” do jednego
z ważniejszych regionów winiarskich - Bordeaux, aby sprawdzić,
że aksamitności tamtych win nie można porównać z niczym innym,
można podziwiać jedynie ogromny pietyzm z jakim właściciele zamków
obchodzą się ze swoim trunkiem, który jest tak wymagający ale tak
pięknie oddaje miłość w kieliszku swoim bukietem a potem łagodnie
spływa do ust - warto żyć dla tych chwil!
Wracając z wakacji do Polski, można
niekoniecznie tak wprost wrócić, można trochę zabłądzić minąwszy
Lyon, aby znów „wpaść” choć na chwilę po słynnego Burgunda do
drugiego znanego regionu winiarskiego
Francji- Burgundii. O!... tu to trochę inaczej, bardziej rześko,
chłodniej ale dobry Pinot Noir to najlepsza nagroda dla zbłąkanych,
jeśli jeszcze
w nozdrzach poczujemy wiekowe zapachy słynnych piwnic burgundzkich-
cóż, nic dodać nic ująć, po prostu zostać i degustować!
|